Zawsze myślałem, że Abram otrzymał od Boga osobiście misję wyjścia z Ur, i tę misję śmiało i konsekwentnie zrealizował. Że zachował się wyjątkowo i postąpił bez baczenia na innych. Kojarzyła mi się późniejsza scena gdy z Lotem uciekają z zdemoralizowanej Sodomy. Wszyscy bawią się, hulają i cudzołożą, Abram zaś buntuje się i odchodzi z tego złego miejsca. W przypadku odejścia z Ur jednak nie znajduję informacji by taka sytuacja miała miejsce. I trudno znaleźć analogię do ucieczki z Sodomy.

 

 

Po pierwsze, nie ma świadectw, by Ur było miejscem szczególnie zdemoralizowanym. Być może uczciwym ludziom żyło się tam całkiem spokojnie. Musiała być inna przyczyna odejścia. Nie lęk przed zniszczeniem miasta, nie obrzydzenie dla postępków jego mieszkańców, nie brak chleba, ale jakaś inna. Nie wiemy do końca jaka.

 

Po drugie, to nieAbrampodjął tę inicjatywę. Nie była to jego decyzja, lecz jego ojca: Terach, wziąwszy z sobą swego syna Abrama, Lota - syna Harana, czyli swego wnuka, i Saraj, swą synową, żonę Abrama, wyruszył z nimi z Ur chaldejskiego, aby się udać do kraju Kanaan. Rdz 11,31a.

 

Widać, że to ojciec Abrama, Terach stał za tą ważną decyzją. Nie wykluczajmy przemawiania Boga do Teracha. Przeciwnie, Terach mógł być wsłuchany w Boży głos. Mógł być, i zapewne był, wzorem i nauczycielem słuchania Boga. Tego samego nauczył też Abrahama. Możemy więc nadal uważać, że wyjście z Ur było pod natchnieniem Bożym. Tylko, że nie Abram był odbiorcą tego natchnienia. A przynajmniej nie jedynym odbiorcą.

 

Po trzecie, niekoniecznie była to decyzja nagła oraz nieprzemyślana. Tak sobie wyobrażamy zwykle natchnienie Boże: niczym u św. Józefa, w nocy, nagle, domagając się natychmiastowego działania, ucieczki do Egiptu, bez czasu na przemyślenia. W przypadku opuszczenia Ur, mogło być - i sądzę nawet, że było - zupełnie inaczej. Sądzę, że całą rodziną już od kilku lat przemyśliwali, czy by nie było warto poszukać szczęścia gdzie indziej. "Są przecież na świecie inne miejsca. Nie musimy tkwić w Ur do końca życia. A jeszcze nikt tu nas nie rozumie, że wierzymy w Boga Jedynego. Tylu ludzi mówi, że bardziej opłaca się mieć wielu bogów, przecież każdy jest od innej sprawy, więc pragmatyczne jest by mieć u każdego boga chody. Ale z drugiej strony, po co się wychylać, po co ryzykować? Po co ta przeprowadzka? Zatem musimy się zastanowić..." Tak sobie rozważali. I trwało to dość długo, bo decyzji takich nie podejmuje się pochopnie. Coś jednak wreszcie przeważyło, i cała rodzina, na czele z Terachem, z Abramem, Lotem, ich żonami i dobytkiem, wszyscy wyruszyli.

 

Po czwarte, nie dotarli do Kanaanu. Zatrzymali się w Charanie. Mieli plan, ale go nie zrealizowali. Po drodze zatrzymał ich Charan (Rdz 11,31b). Znowu przyczyna nie jest jasna. Może zmęczenie, może choroba, może szczególnie dogodne warunki życia w Charanie? Dość, że do Kanaanu nie doszli, a Terach dokończył w Charanie swego życia.

 

Mimo, że już wcześniej cel był znany, Abraham musiał otrzymać specjalne dodatkowe wezwanie od Boga, który mu osobiście przypomniał, że przeprowadzka jeszcze nie zakończona (Rdz 12,1-6). Dopiero wtedy cel został osiągnięty.

 

Po piąte, warto zauważyć, że Kanaan wcale takim mlekiem i miodem nie był płynący. Za chwilkę, już trzy wersety dalej, okaże się, że, zapanuje tam głód, i Abraham będzie uciekał do Egiptu. Długo więc nie pomieszkał w swojej ziemi obiecanej. Dopiero kiedyś tu wróci i historia zbawienia będzie się dalej rozwijać.

 

Czego uczy nas ta opowieść o perypetiach Abrama i Teracha? Że współdziałanie z Łaską rzadko kiedy można opisać prostą kreską. Że to ciąg zwrotów akcji, przerw, pomyłek. Ciągłego szukania rozwiązania. Współdziałanie z Bogiem nie oznacza, że wszystko jest jasne, że działamy prowadzeni za rękę, że unikamy skutecznie i cudownie wszelkich błędów. W rzeczywistości, można mieć wrażenie, że Bóg w szczególnej swej woli, jakby kierując się przedziwną dydaktyką, dopuszcza by ludzie błąkali się latami, troszczyli o podstawowe sprawy, tracili czas. A jednak nie jest to bezcelowe. Ta dydaktyka przynosi efekty. Ostatecznie Abraham staje się ojcem Izaaka. Ostatecznie wykaże się wiarą, która po wszystkie czasy będzie zdumiewać. Abram w posłuszeństwie Głosowi, który go całe życie dziwnie prowadził, który go czasem wprowadzał na trudne drogi, który nie zawsze okazywał się głosem miłym, nie zawsze spełniał Abrahamową wizję jego przyszłości, temu głosowi ostatecznie zaufa w kraju Moria. I złoży w ofierze własnego umiłowanego syna. I stanie się wzorem ofiarności na podobieństwo samego Boga. Jego droga do zbawienia, droga posłuszeństwa i współpracy z Łaską stała się w tym momencie wyjątkowo kręta i wyjątkowo wąska(por. Mt 7,14).

 

Może były potrzebne te wszystkie liczne perypetie, jakie Abraham przeżył wcześniej, by w tym wyjątkowym momencie gdy miał zabić własne dziecko, nie zawieść, nie uciec, nie porzucić swej dramatycznej misji?

 

Panie Boże, prowadź mnie i moją rodzinę. Jeśli możliwe, ścieżkami prostymi i jasnymi. Bądź ze mną na nich zawsze. Jeśli jednak wybierzesz dla mnie ścieżki skomplikowane i kręte, to bądź ze mną jeszcze bardziej! Abym i tak doszedł do swej Ziemi Obiecanej, jaką Ty dla mnie zaplanowałeś. Nie poddawaj mnie próbie, a jeśli już, to nie poddawaj mnie próbie zbyt trudnej. A jeśli już, to pomóż mi ją przejść, a jeśli nawet i to zawiedzie... to oddaję się Twemu miłosierdziu, bo ono zawieść nie może.

 

Wojciech Kotas, luty 2015

 

więcej tekstów "Z dziennika duchowego" znajdziesz na  http://czasdlarodzin.pl/opinie/z-dziennika-duchowego.html

masz pytanie, uwagę, komentarz do autora? napisz do nas przez formularz internetowy http://czasdlarodzin.pl/kontakt.html

Wspólnota CdR

Wspólnota "Czas dla Rodzin" powstała w roku 1998 i do roku 2014 działała w Gdańsku Matemblewie. Od 2014 roku spotyka się w Oliwie w parafii Matki Bożej Królowej Korony Polskiej u oo. Cystersów.

Celem wspólnoty jest ukazywanie piękna powołania do chrześcijańskiego życia rodzinnego.


Jako mężowie, żony, matki i ojcowie staramy się być otwarci na prowadzenie przez Ducha Świętego oraz korzystamy ze świadectw, modlitw, obecności braci i sióstr – we wspólnocie rodzin. Przebywanie razem, poświęcanie czasu, znoszenie trudności daje owoce: dary Ducha Świętego oraz ubogacone życie małżeńskie.

Patronem wspólnoty jest Święta Rodzina.

Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy

  • do życia w kontakcie z małżeństwami
    które starają się żyć w jedności z Jezusem, w chrześcijańskim i twórczym środowisku
  • na otwarte spotkania – Dni Wspólnoty z udziałem dzieci, w podane w kalendarium niedziele (z reguły pierwsza i trzecia niedziela miesiąca) w godz. 10:00 -13:30, w kościele Msza Św., potem w sali konferencyjnej gdzie łączymy czas modlitwy z konferencją na określony temat;
  • na spotkania małych grup małżeńskich, które odbywają się co 4 tygodnie lub co 2 tygodnie (zależnie od możliwości danej pary); dają okazję do zbliżenia się do innych osób i poznania wielu ważnych spostrzeżeń dotyczących życia małżeńskiego; zaczynamy od serii pięciu spotkań Twórcy Domowego Ogniska: Wierni Przyrzeczeniu – cykl podstawowy, jakby „prawo jazdy” dla wszystkich małżonków (nie tylko młodych!). Jest to podstawowa droga budowania relacji osobistych w naszej wspólnocie.
  • na Kursy Filipa, Nowe Życie, Pryscylla Akwila i inne kursy SNE
    Zalecamy te krótkie rekolekcje wszystkim.
  • dla naszych milusińskich
    Spotkanie ze Św. Mikołajem – w karnawale Bal Przebierańców dla dzieci. Ale bawić się mogą nawet dorośli.
  • na wyjazd majowy
    W czasie długiego majowego weekendu oraz na jesieni, najczęściej nad jeziorem, nie tylko woda i do tej pory niezawodne piękne słońce, ale też miłe towarzystwo i brak nudy, bo przeżywamy konferencje, wspólną modlitwę i Eucharystię.
  • wyjazdy letnie - rekolekcje połączone z wypoczynkiem.

Szczegółowy plan spotkań - zobacz KALENDARIUM

Co Słowo mówi do Ciebie?

(scena rozmnożenia chleba)

Jezus rzekł "Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?" Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". 
na podst. J 6,3-5

Filip mylił się podwójnie. Nawet gdyby mieli więcej pieniędzy, nie starczyłoby chleba w całej okolicy dla takiej liczby ludzi.
Dlatego Jezus rozmnożył CHLEB, a nie pieniądze. 
My też do szczęścia potrzebujemy tego co najważniejsze. Nie pieniędzy.

nie_boj_sie_dzieci_niebo_270.jpg No_sex_without_marriage_270.jpg witamina_B_270.jpg niezadowolony_270.jpg serce_kawalki_270.jpg nie_lubimy_samotnosci_270.jpg Przebacz_wrogom_270.jpg nie wytykaj_270.jpg pozwol_Bozemu_Slowu_270.jpg byles_zbyt_spiety_270.jpg zmien_plyte_modlitwe_270.jpg Milosc_tak_270.jpg nierozerwalne_obraczki_270.jpg centrum_handlowe_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_mojzesz_270.jpg gdyby_Bog_mial_lodowke_270.jpg Jezus_na_facebooku_270.jpg Google_nie_zna_odpowiedzi_270.jpg zabic_mnie_teraz_270.jpg modlitwa_bezprzewodowy_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_bochenek_270.jpg Biblia_z_zakladkami_270.jpg Wielkanoc_zajaczek_270.jpg kochamy_zwyklych_ludzi_270.jpg dziecko_a_komputer_270.jpg always connected_270.jpg tesknota_za_staloscia_270.jpg darmowy_chleb_270.jpg naprawianie_tasma_270.jpg taniec_w_P_270.jpg rozwiedz_sie_by_stracic_pol_majatku_270.jpg wanted_Sepia_270.jpg Nie_mozesz_zasnac_270.jpg ameba_zycie_270.jpg Bog_jest_doskonaly_270.jpg niedzielna_super_promocja_270.jpg Wielkanoc_zajac_czy_baranek_270.jpg byc_prawie_wierzacym_270.jpg PrayStation_270.jpg mydlo_uszlachetnia_270.jpg dziecko_potrzebuje_270.jpg człowiek_stworzyl_Boga_270.jpg straciles_nadzieje_zolw_270.jpg Tato_niebieski_widzi_270.jpg wielkosc_270.jpg Wielkanoc_czy_halloween_270.jpg darmowa_podroz_270.jpg oddaj_zycie_satysfakcja_270.jpg cwiczenia_sylwetka_270.jpg

Co Słowo mówi do Ciebie?

Wy, którzy gnębicie ubogiego i mówicie: 
Kiedyż minie szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz?

 na podst. Am 8,4-5

Problem handlu w dni święte istnieje od starożytności. Pojawiła się aktualnie szansa, by w Polsce zaczęto powtarzać
"Kiedy minie niedziela, byśmy mogli otworzyć nasze centra handlowe?"