Pan powiedział do Mojżesza: «Mów do całej społeczności synów Izraela i powiedz im: „Bądźcie świętymi, bo Ja jestem święty, Pan, Bóg wasz.

Nie będziecie kraść, nie będziecie kłamać, nie będziecie oszukiwać jeden drugiego. Nie będziecie przysięgać fałszywie na moje imię. Byłoby to zbezczeszczeniem imienia Boga twego. Ja jestem Pan.

Nie będziesz uciskał bliźniego, nie będziesz go wyzyskiwał. Zapłata najemnika nie będzie pozostawać w twoim domu przez noc aż do poranka. Nie będziesz złorzeczył głuchemu. Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego. Ja jestem Pan.

Nie będziesz wydawać niesprawiedliwych wyroków. Nie będziesz stronniczym na korzyść ubogiego ani nie będziesz miał względów dla bogatego, sprawiedliwie będziesz sądził bliźniego. Nie będziesz szerzył oszczerstw między krewnymi, nie będziesz czyhał na życie bliźniego. Ja jestem Pan.

Nie będziesz żywił w sercu nienawiści do brata. Będziesz upominał bliźniego, aby nie zaciągnąć winy z jego powodu. Nie będziesz mściwy, nie będziesz żywił urazy do synów twego ludu, ale będziesz kochał bliźniego jak siebie samego. Ja jestem Pan”».

 

W Wielkim Poście Kościół podsuwa wiernym w ramach czytań liturgicznych niezwykły tekst wzięty z księgi kapłańskiej: Kpł 19, 1-2. 11-18. Redaktor opatruje ten fragment określeniem "Prawo świętości". Faktycznie, tekst ten mówi o właściwym, dobrym, poprawnym zachowaniu w wielu życiowych sytuacjach. Znajdziemy tu problem kłamstwa, wyzysku, terminowej zapłaty, oczerniania, zgody rodzinnej, rzetelnego bezstronnego sądu, obojętności, mściwości, złodziejstwa, pielęgnowania urazy...  W jednym fragmencie istne kompendium sztuki życia społecznego. Tego samego dnia Kościół czyta ewangelię z Kazania na Górze w postaci Ośmiu Błogosławieństw. A to kolejny wykład o właściwych postawach wobec bliźniego. Każdy z tych tekstów jest nieskończonym źródłem życiowej, zwłaszcza społecznej mądrości, a zarazem wzorem niedoścignionym. Bo komuż z nas nie zdarza się zignorować żebraka na ulicy, albo powiedzieć coś krytycznego o kimś z rodziny?

Przyznać muszę się jednak, że tekst z Księgi Kapłańskiej przemawia do mnie szczególnie mocno. Może dlatego, że jest on mniej znany, rzadziej cytowany niż fundamentalne dla chrześcijaństwa Błogosławieństwa wygłoszone przez naszego Zbawiciela? A może dlatego, że Błogosławieństwa mówią o sytuacjach dość skrajnych, w sumie rzadko spotykanych - o spotkaniu z osobą bez odzienia, z osobą głodną, w więzieniu. O ile tacy ludzie, będący w takich problemach ogólnie biorąc istnieją, to zwykle nie spotykamy ich na co dzień. Niekoniecznie znajomy nasz jest w więzieniu. Niekoniecznie akurat ktoś choruje obłożnie...

Oczywiście, mówię tu o bezpośredniej wymowie tekstu - bo od tego poziomu należy zawsze rozpocząć rozważania - a nie o wymowie rozszerzonej czy symbolicznej.

Fascynuje mnie tekst ze Starego Testamentu - z powodu jego praktyczności. Codziennej praktyczności. Brutalnej praktyczności. Praktyczności można by powiedzieć, że "prosto w oczy". Bo codziennie mamy pokusę (i okazję), by podkraść coś w sklepie (tu akurat raczej mówię o teoretycznej pokusie, nie sugeruję, że ktokolwiek z nas to kiedykolwiek czyni). Albo by kogoś oczernić. Z kimś się nie rozliczyć. Skłamać. Trwać w niechęci do kogoś. Życzyć komuś źle. Te kolejne pokusy już częściej zamieniają się w nasze praktyczne działania.

I znowu, hasła podane w tekście mogą - a nawet powinny - być początkiem głębszej interpretacji. Przenoszą się one przecież na inne obszary - nie tylko indywidualne. Na przykład: Tak, jak nie powinniśmy wyzyskiwać kogokolwiek, tak samo powinniśmy życzyć dobrze każdemu sąsiadowi, ale także powinniśmy życzyć powodzenia całym innym narodom, czy też - w bliższej codziennemu życiu skali - naszym konkurentom, rywalom, czy w jeszcze bliższej skali - współpasażerom w autobusie. Bo to wszystko przecież zawiera się w "nie czyhać na życie bliźniego".

Zatem do postaw życzliwych, uczynnych, rzetelnych, na codzień, wręcz przez cały czas - zachęca nas autor biblijny. Używa zresztą bardzo poważnych argumentów i ostrzega nas przed fatalnymi skutkami grożącymi za naruszanie tych zasad.

Pozwólcie, że zajmę się bliżej jednym fragmentem z tego tekstu. Zaledwie fragmentem fragmentu. Za to jakże wyrazistym: "Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego." Kpł 19,14b

Jedno rzuca się od razu w oczy. Zakaz o jakim mowa, jest wsparty w drugiej części zdania ostrzeżeniem  "ale będziesz się bał Boga twego." Takie wzmocnienie zakazu jest wyjątkowe w księdze Kapłańskiej, pojawia się zaledwie kilka razy (opieram się na Biblii Tysiąclecia). Dlaczego  jest to tak wzmocnione? Bo jest widocznie wyjątkowo ważne. Takie wzmocnienie pojawia się także przy nakazach:

Nie będziecie wyrządzać krzywdy jeden drugiemu. Kpł 25,17

Nie będziesz brał od brata odsetek ani lichwy. Kpł 25,35

Nie będziesz się [z rodakiem swym] obchodził srogo. Kpł 25,43

Dlaczego są te nakazy tak wzmocnione? Bo są widocznie wyjątkowo ważne.

Dlaczego więc zakaz "kładzenia przeszkody przed niewidomym" jest tak istotny? Gdyż tak samo jak dzisiaj, tak już te trzy tysiące lat temu, zachowanie takie było oceniane jako wyjątkowo podłe. A przecież pokusa jest całkiem duża. Niewidomy raczej zaszkodzić nie może, raczej się nie zemści, z natury znacznie słabszy, raczej nie odda. Okazji do rozrywki dawniej nie było zbyt wiele, zatem zabawa mogła być przednia! Jakiż ubaw mieli obserwatorzy zmagań niewidomego z przeszkodą, która się nagle pojawiła przed nim! Niewidomy może już opanował topografię terenu, już wiedział jak dotrzeć z miejsca w miejsce, a tu... przeszkoda, kamień, linka, drąg czy może dziura w ziemi. Niewidomy się zatrzymuje, dziwi, wreszcie przeklina odkrywając złośliwość. A może nie spodziewając się takiej przeszkody, przewraca. Uderza się boleśnie. Może krwawi. Może coś niósł dla siebie ważnego i mu wypadło, rozlało się. Może krzyczy z gniewu, może płacze z bezsilności. Może złorzeczy głośno ludziom i Bogu. Za swoje kalectwo, za swój podły los, za złośliwość ludzi. Ale zabawne! Uha ha!

Bóg w tym przykazaniu przypomina Kim jest. On widzi każde zło. Zwłaszcza widzi zło złośliwe, takie nie wynikające z potrzeby życiowej, z głodu, z nędzy. Ale z wewnętrznej chęci czynienia zła, z bezinteresownej złośliwości, z bezlitosnej głupoty, z okrutnej nieczułości. Takie złośliwe zło budzi oburzenie, budzi gniew, domaga się ukrócenia, za wszelką cenę, choćby przez dramatyczną i radykalną reakcję społeczności: "Usuniesz zło spośród ciebie!" - czytamy po wielokroć na kartach Pisma Świętego. Wobec niektórych form zła nie wolno być pasywnym, ale trzeba je usunąć, póki nie wydadzą kolejnych trujących owoców.

Pewnie jesteście trochę zdziwieni, w jakim celu Wam o tym wszystkim piszę. Przecież brzydzicie się taką złośliwością tak samo. Przecież to straszne by robić sobie żarty cudzym kosztem, a zwłaszcza kosztem inwalidów. Z pewnością nikt z nas czegoś podobnego nie czyni!

Poddam tę optymistyczną tezę pewnej krytyce. Wydaje mi się, że zdarzają się sytuacje, w których postępujemy analogicznie do potępionego na kartach Księgi Kapłańskiej żartownisia kładącego kamień przed ślepcem.

Do podobnej sytuacji może dojść zawsze, gdy jedna strona ma istotną, miażdżącą przewagę nad drugą. Na przykład szef firmy nad pracownikiem. Na przykład rodzic nad dzieckiem. Na przykład zamożny nad ubogim. Na przykład pracodawca najpierw pomagający pracownikowi zaciągnąć zbyt wysoki kredyt, potem trzymający pracownika w garści z argumentem "musisz pracować ponad siły, bo gdy stracisz pracę, wszystko co masz, zabierze komornik". Uha ha!

Na przykład dowódca wysyłający żołnierzy na misję beznadziejną. Na przykład rodzic nie pomagający dziecku, ale wymagający ponad miarę, ponad dziecka możliwości. Na przykład wyśmiewający się z niedołężnego starca. Na przykład stawiający pracownikowi zadanie nie do wykonania, ponad miarę. Zmuszający do pracy niewolniczej. Do pracy za śmieciowe wynagrodzenie. To nie koniec! Nauczyciel ośmieszający nielubianego ucznia, dający mu złośliwie zadanie, na którym z pewnością polegnie. Klasa śmiejąca się z jego porażki. Podkładający nogę pijakowi. Uha ha! Okradający go. Czyżby to dopiero początek listy? Udzielający turyście fałszywej informacji, wprowadzający w błąd. Naśmiewający się z cudzoziemca nie rozumiejącego języka. Uczący cudzoziemca wulgarnych sformułowań. Uha ha!

Dosyć! Możecie dosłać mi inne pomysły czy obserwacje podobnych zachowań, ale zakończmy tę listę ludzkich pomysłów na czynienie zła cudzym kosztem.

 

A powinno być odwrotnie. Pracownikowi dopomóc. Dziecko życzliwie wesprzeć. Będącego w zagrożeniu ochronić.  Choćby własnym kosztem!

 

Boże, daj mi serce współczujące. Szanujące Twoje dary. Szanujące drugiego Człowieka. Wdzięczne za wszystko, co mi dałeś, a może nie dałeś Bliźniemu, jakiego spotykam. Abym mu na miarę moich sił pomógł, a nie zaszkodził. Zwłaszcza naucz mnie tego w Wielkim Poście.

"Nie będziesz kładł przeszkody przed niewidomym, ale będziesz się bał Boga twego." Kpł 19,14b

 

Wojciech Kotas

Omawiany fragment pochodzi z dnia 15 lutego 2016 r.

więcej tekstów "Z dziennika duchowego" znajdziesz na  http://czasdlarodzin.pl/opinie/z-dziennika-duchowego.html

masz pytanie, uwagę, komentarz do autora? napisz do nas przez formularz internetowy http://czasdlarodzin.pl/kontakt.html

Wspólnota CdR

Wspólnota "Czas dla Rodzin" powstała w roku 1998 i do roku 2014 działała w Gdańsku Matemblewie. Od 2014 roku spotyka się w Oliwie w parafii Matki Bożej Królowej Korony Polskiej u oo. Cystersów.

Celem wspólnoty jest ukazywanie piękna powołania do chrześcijańskiego życia rodzinnego.


Jako mężowie, żony, matki i ojcowie staramy się być otwarci na prowadzenie przez Ducha Świętego oraz korzystamy ze świadectw, modlitw, obecności braci i sióstr – we wspólnocie rodzin. Przebywanie razem, poświęcanie czasu, znoszenie trudności daje owoce: dary Ducha Świętego oraz ubogacone życie małżeńskie.

Patronem wspólnoty jest Święta Rodzina.

Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy

  • do życia w kontakcie z małżeństwami
    które starają się żyć w jedności z Jezusem, w chrześcijańskim i twórczym środowisku
  • na otwarte spotkania – Dni Wspólnoty z udziałem dzieci, w podane w kalendarium niedziele (z reguły pierwsza i trzecia niedziela miesiąca) w godz. 10:00 -13:30, w kościele Msza Św., potem w sali konferencyjnej gdzie łączymy czas modlitwy z konferencją na określony temat;
  • na spotkania małych grup małżeńskich, które odbywają się co 4 tygodnie lub co 2 tygodnie (zależnie od możliwości danej pary); dają okazję do zbliżenia się do innych osób i poznania wielu ważnych spostrzeżeń dotyczących życia małżeńskiego; zaczynamy od serii pięciu spotkań Twórcy Domowego Ogniska: Wierni Przyrzeczeniu – cykl podstawowy, jakby „prawo jazdy” dla wszystkich małżonków (nie tylko młodych!). Jest to podstawowa droga budowania relacji osobistych w naszej wspólnocie.
  • na Kursy Filipa, Nowe Życie, Pryscylla Akwila i inne kursy SNE
    Zalecamy te krótkie rekolekcje wszystkim.
  • dla naszych milusińskich
    Spotkanie ze Św. Mikołajem – w karnawale Bal Przebierańców dla dzieci. Ale bawić się mogą nawet dorośli.
  • na wyjazd majowy
    W czasie długiego majowego weekendu oraz na jesieni, najczęściej nad jeziorem, nie tylko woda i do tej pory niezawodne piękne słońce, ale też miłe towarzystwo i brak nudy, bo przeżywamy konferencje, wspólną modlitwę i Eucharystię.
  • wyjazdy letnie - rekolekcje połączone z wypoczynkiem.

Szczegółowy plan spotkań - zobacz KALENDARIUM

Co Słowo mówi do Ciebie?

(scena rozmnożenia chleba)

Jezus rzekł "Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?" Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". 
na podst. J 6,3-5

Filip mylił się podwójnie. Nawet gdyby mieli więcej pieniędzy, nie starczyłoby chleba w całej okolicy dla takiej liczby ludzi.
Dlatego Jezus rozmnożył CHLEB, a nie pieniądze. 
My też do szczęścia potrzebujemy tego co najważniejsze. Nie pieniędzy.

nie_boj_sie_dzieci_niebo_270.jpg No_sex_without_marriage_270.jpg witamina_B_270.jpg niezadowolony_270.jpg serce_kawalki_270.jpg nie_lubimy_samotnosci_270.jpg Przebacz_wrogom_270.jpg nie wytykaj_270.jpg pozwol_Bozemu_Slowu_270.jpg byles_zbyt_spiety_270.jpg zmien_plyte_modlitwe_270.jpg Milosc_tak_270.jpg nierozerwalne_obraczki_270.jpg centrum_handlowe_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_mojzesz_270.jpg gdyby_Bog_mial_lodowke_270.jpg Jezus_na_facebooku_270.jpg Google_nie_zna_odpowiedzi_270.jpg zabic_mnie_teraz_270.jpg modlitwa_bezprzewodowy_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_bochenek_270.jpg Biblia_z_zakladkami_270.jpg Wielkanoc_zajaczek_270.jpg kochamy_zwyklych_ludzi_270.jpg dziecko_a_komputer_270.jpg always connected_270.jpg tesknota_za_staloscia_270.jpg darmowy_chleb_270.jpg naprawianie_tasma_270.jpg taniec_w_P_270.jpg rozwiedz_sie_by_stracic_pol_majatku_270.jpg wanted_Sepia_270.jpg Nie_mozesz_zasnac_270.jpg ameba_zycie_270.jpg Bog_jest_doskonaly_270.jpg niedzielna_super_promocja_270.jpg Wielkanoc_zajac_czy_baranek_270.jpg byc_prawie_wierzacym_270.jpg PrayStation_270.jpg mydlo_uszlachetnia_270.jpg dziecko_potrzebuje_270.jpg człowiek_stworzyl_Boga_270.jpg straciles_nadzieje_zolw_270.jpg Tato_niebieski_widzi_270.jpg wielkosc_270.jpg Wielkanoc_czy_halloween_270.jpg darmowa_podroz_270.jpg oddaj_zycie_satysfakcja_270.jpg cwiczenia_sylwetka_270.jpg

Co Słowo mówi do Ciebie?

Wy, którzy gnębicie ubogiego i mówicie: 
Kiedyż minie szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz?

 na podst. Am 8,4-5

Problem handlu w dni święte istnieje od starożytności. Pojawiła się aktualnie szansa, by w Polsce zaczęto powtarzać
"Kiedy minie niedziela, byśmy mogli otworzyć nasze centra handlowe?"