"Jak w niebie". Powstało kilka filmów o takim tytule. 

Jeden z nich, w reżyserii Kay’a Pollak’a, z 2004 roku, zasługuje na zdecydowaną rekomendację. Muzyk o światowej renomie wraca po latach do rodzinnego miasteczka w Szwecji. Prawie wszyscy uśmiechnięci, prawie wszyscy sobie pomocni. Prawie wszyscy zdrowi. Prawie wszyscy chcą sobie pomagać i utrzymują najlepsze relacje z innymi prawie wszystkimi. Prawie jak w niebie.

Nowy-stary członek małomiasteczkowej społeczności mobilizuje je do nowych aktywności, co stwarza nowe sytuacje i wyzwala ukryte emocje. I okazuje się, że niebo jest tylko pozorne. Wszystko pokryte jest grubą warstwą wymuszonej społecznie poprawności. Ostatecznie jednak sytuacja zostaje jakoś opanowana, choć nie bez strat. Widz może wyjść z seansu pozornie uspokojony, a jednak zaintrygowany. Bo przecież najgłębszy problem, obłuda, nie został rozwiązany. Cóż, niebo to jednak nie jest. I skoro w filmowej rzeczywistości prawda znowu została skutecznie zapudrowana, to rodzi się pytanie: co z moim światem? Tym, w którym żyję. Jakie tutaj patologie są poukrywane? O czym w moim środowisku nie wypada mówić? I o czym nie wypada myśleć?

Tytuł filmu nawiązuje do dość popularnej współcześnie “religii dobrobytu”. Religia ta stała się jedną z tzw. religii zastępczych, to znaczy wypierających chrześcijaństwo i wiarę w jedynego Boga (por. pierwsze przykazanie). Ludzie masowo wyznają nową religię: -Tu stworzyliśmy sobie własne niebo na ziemi. Po co więc nam Bóg?

Trudno polemizować z takim stanowiskiem. Trzeba by udowadniać, że wcale nie jest tak dobrze. Że pan/pani jednak ma pewne potrzeby, których dobrobyt nie jest w stanie wypełnić. Których nic nie jest w stanie wypełnić, tylko Bóg i żywa relacja z Nim. A że nikt nie lubi słuchać, że “myśli, że jest bogaty, a w rzeczywistości jest ubogi, ślepy i nagi “ (por. Ap 3,17), to mało kto odważa się podejmować takie tematy. W efekcie nikt o tym nie mówi, temat jest systematycznie pomijany, a po pewnym czasie wszyscy mają wrażenie, że temat w ogóle nie istnieje. Bo przecież nikt o nim nie mówi. Widocznie nie należy i nie trzeba mówić. I tak sprawa się zapętla. Społeczeństwo dochodzi do przekonania, że niebo teoretyczne nie istnieje, a praktyczne niebo jest wśród nas. Rządzący zacierają ręce. Czyż można wyobrazić sobie lepszą politycznie sytuację od tej, w której ludność żyje w przekonaniu, że mają raj na ziemi?

Spodziewacie się pewnie Państwo, że zacznę udowadniać fałszywość tej postmodernistycznej tezy? Otóż nie. Wprawdzie raju na ziemi nie ma i nie będzie, to jednak wiele atrybutów życia “jak w niebie” można już faktycznie zaobserwować. Bardziej więc chciałbym polemizować z tymi, którzy trwają w skrajnym przeciwieństwie do naszych optymistów. Z tymi, co narzekają i twierdzą, że jest coraz gorzej. Że żyje się coraz ciężej, że ludzie są coraz gorsi, coraz bardziej zepsuci. Że przed (tu pojawiają się różne cezury) rozbiorami, wojną, upadkiem komunizmu, zamachem na WTC, Platformą, PiSem, Unią Europejską, smartfonami, Internetem, smogiem i czym tam jeszcze, było lepiej. Otóż z tą tezą też mojej zgody nie ma.

Żeby podjąć się próby obiektywnej oceny na ile życie na naszej ziemi zbliżone jest do życia w niebie, trzeba wybrać stosowne kryteria. Zatem trzeba wybrać wzorzec do którego będziemy się odnosić. Czyli jak wygląda niebo? Jakie są jego atrybuty? Skąd się o tym dowiemy? Od kogo?

Oczywiście, od Tego, który tam był i od Tego, który niebo stworzył. W Piśmie Świętym jest podanych kilka opisów nieba. Podczas ich lektury można sporządzić poniższą listę niebiańskich cech.

 ● mieszkanie dla wszystkich
 ● brak głodu, w zamian wspaniałe potrawy
 ● brak pragnienia, w zamian wspaniałe napoje
 ● czyste środowisko
 ● brak zimna ani upału
 ● brak wojen
 ● brak przemocy
 ● brak chorób i śmierci
 ● władza Baranka
 ● radość
 ● społeczność z innymi
 ● uwielbienie Boga

Będę Te cechy Nieba omawiał wraz z oceną stopnia ich wypełnienia we współczesnym społeczeństwie.

Zauważmy, że większość nich dotyczy bardzo materialnych obszarów. Mieszkanie, woda, zdrowie to nie są sprawy mistyczne, lecz bardzo praktyczne. Kogoś może to zdziwi, ale Pan Bóg troszczy się o nas w pierwszej kolejności materialnie. To przecież nie Maslow, ale Pan Bóg stworzył w nas potrzeby mające odpowiednią hierarchię. Maslow jedynie tę hierarchię odkrył. Zatem najważniejsze są potrzeby egzystencjalne - głód i pragnienie. Zaraz obok jest bezpieczeństwo. Gdy coś zagraża naszemu życiu, inne jest nieważne. Przed dzikim lwem będziemy uciekać nawet gdy czujemy się osamotnieni. Gdy jesteśmy bardzo spragnieni, pójdziemy po wodę nawet jeśli w dżungli możemy spotkać lwa. Ale gdy nic nam nie zagraża, gdy mamy jedzenia w bród, zaczniemy narzekać, że jest nudno, albo że czujemy się samotni.

No dobrze. To w jakim stopniu niebo jest wśród nas?

 ● Mieszkania nie są tanie. Ale prawie każdy posiadający pracę, może takie wynająć, albo kupić, choćby na kredyt. Opisując niebo i zapewniając nas, że mieszkań tam wiele, Pan Jezus nie deklarował że będą to nasze własne mieszkania. Raczej nawet można przypuszczać, że będą to mieszkania należące do Nieba, a my je tylko będziemy używać. Zatem można uznać, że współczesna cywilizacja spełnia marzenie o niebie w zakresie mieszkań.

 ● W naszej cywilizacji także jest dostatek pożywienia. Nikt nie głoduje. A surowe normy higieniczne i produkcyjne powodują, że zatrucia niezdrowym jedzeniem się prawie nie zdarzają. W każdym markecie kupimy różne smakołyki. Jeśli tylko zechcemy spróbować coś nowego.

 ● Z wodą w naszej strefie klimatycznej nigdy nie było zbytniego kłopotu. W praktyce z kranu leci i zimna, i ciepła, a obie nadają się do picia. W Gdyni prosto z kranu. A jeśli ktoś chciałby jakiejś ambrozji, to półki z sokami, nektarami i wykwintnymi trunkami się uginają. Nie wspominając o takiej nas przykład coca-coli. To też osiągnięcie cywilizacyjne, choć niektórzy uważają za niezdrowe.

 ● Pismo nie mówi wprost o ochronie przyrody, jednak wiele jego fragmentów opisuje piękno nienaruszonej natury. Współczesne starania utrzymują Naturę w całkiem dobrej kondycji. Są obszary kraju gdzie zanieczyszczenia są znaczące, ale trend jest jednak korzystny. Wody w rzekach są coraz czystsze, a powietrze ma coraz mniej szkodliwych substancji. Ilość terenów zielonych rośnie, w tym lasów. Nie są to może puszcze (las nietknięty przez człowieka), ale dzięki temu łatwiej tereny te utrzymać w dobrej kondycji. Rośnie też ilość zwierzyny dzikiej w lasach. Do tego stopnia, że w Polsce minister zdarza się, że nakłada kary na koła myśliwskie za zbyt mały odstrzał. Rośnie powszechna świadomość ekologiczna, coraz dokładniej się kontroluje gospodarkę odpadami, ściga się trucicieli, a wyrzucenie śmieci do lasu jest przestępstwem. Wszystko w celu ochrony Natury i całej Ziemi.

 ● Europejczycy mają też szczęście mieszkać w obszarze klimatu umiarkowanego. Zdarzają się upały a w zimie silne mrozy, jednak to rzadkość, a dostępna nam infrastruktura chroni nas skutecznie przed skutkami temperatur. Pomieszczenia w których pracujemy, zamieszkujemy czy dokonujemy zakupów są ogrzewane lub chłodzone. Temperatura dla nas jest stabilna i komfortowa. Jak w niebie.

 ● Trochę jednak gorzej z wojnami. Niestety, te trapią świat nie mniej niż dawniej. Ale w Europie, nie licząc Jugosławii, od dwóch pokoleń wojen nie było. Pokój jak w niebie. Tak oczywisty, że wiele krajów zaniedbało wydatki zbrojeniowe.

 ● Równie dobrze sprawy się mają jeśli chodzi o przemoc. Krytyczna ocena wszelkich zachowań przemocowych skutkuje ich daleko idącą eliminacją. Nawet rodzicom nie wolno skarcić dziecka klapsem. Oczywiście, zdarzają się sytuacje wyjątkowe, patologiczne, mąż pijak czy jakieś rozruchy czy rabunki. Ale przeciętny obywatel może ich uniknąć jeśli trzyma się określonych zasad. Czyli można żyć bez przemocy. Jak w niebie.

 ● Ktoś powie: No, ale jeśli chodzi o choroby, to już nie jest tak różowo. Tu już nieba nie ma. Tym bardziej ze śmiercią. Każdego dopadnie. To prawda. Jednak należy zauważyć, że coraz więcej chorób staje się uleczalnych. Wiele całkowicie uleczalnych. Pojawiają się nowe leki i terapie. Jeśli nie udaje się wyleczyć przyczyny, to przynajmniej minimalizuje się objawy. Także dotyczy to śmierci. Jej uniknąć się nie da, ale dość skutecznie walczymy z bólem a odejście spośród żywych może być bardziej godne. Wiek życia się nieustannie wydłuża, a widok 70-latków uprawiających aktywne zajęcia czy jeżdżących po świecie nie dziwi.

 ● Warto tu zauważyć, że o śmierci mówi się mało, unika się tematu. Może dlatego, że musimy przyznać, że śmierci pokonać się nie da. A o sprawach przykrych mówić nie wypada. Trzeba by pomyśleć wtedy o rozwiązaniu i tego problemu, ale przecież wszyscy dobrze wiemy, że istnieje tylko jedno: Jezus Chrystus. A to bardzo niewygodny i politycznie niepoprawny temat. Bo niebo budować możemy, ale przecież nie we współpracy z Bogiem… Tak myślą europejskie wielce wpływowe gremia zwane elitami i narzucają swoje myślenie obowiązkowo wszystkim. Jakże różniąc się od pionierów europejskiej integracji, budowniczych wspólnego europejskiego domu - Adenauera, Schumana i Gasperiego!

 ● Wiąże się to ściśle z kwestią władzy. Kto nad kim panuje i kto komu służy. Problem gorący i stary jak ten świat. W niebie królem jest Baranek. To znaczy Jezus Chrystus, zmartwychwstały i uwielbiony. A w naszym życiu? Nawet gdy wyznajemy wiarę w Jezusa, to i tak grzeszymy. Czyli zdradzamy Go. Jasno widać, że władza Baranka sięga do określonych granic. To granice naszej wolności, naszej woli. Dlatego Jezus wzywa nas, byśmy uznali jego jako swojego Pana, oddali naszą wolność i wolę jemu. Niełatwe to na tej ziemi. Daleko do nieba. Idziemy dalej.

 ● Trudno by udowodnić tezę o powszechnej radości, która wydaje się być kolejnym atrybutem Nieba. Każdy tu na ziemi ma swoje zmartwienia i swoje trudności. Nawet jeśli ktoś jest zdrowy i zamożny, to może narzekać na przykład na to, że nie ma małżonka. A jeśli ma małżonka, to że nie ma dzieci. A jeśli ma dzieci, to że sprawiają one kłopoty. I tak dalej. Beztroski nie ma. Poczucie radości jest sprawą wnętrza i nie wynika wyłącznie z obiektywnych czynników zewnętrznych. Można, tak jak święci, nic nie mieć, a być szczęśliwym, można obfitować, a żyć w depresji. Tak więc tu znajdujemy wyraźną różnicę z niebem. Oczywiście, biorąc pod uwagę wszystkie pozytywne czynniki, o jakich mówiliśmy wcześniej, powinniśmy być radośni, ale przecież nie jesteśmy. Radość jest owocem ducha. A czasami jest kwestią decyzji: chcę/ nie chcę być radosny. Nawał pracy dla terapeutów, coachów, psychologów wskazuje, że coś jest nie tak. I dla psychiatrów. Ilość samobójstw przekracza liczbę ofiar wypadków drogowych (w Polsce rzędu 5-10 tysięcy zgonów rocznie. Jesteśmy tego świadomi? Nie? A zastanowimy się czemu o tym nie słyszeliśmy?) Coś ten raj na ziemi niebezpieczny. Depresje i samobójstwa to taka plaga, że powinna być ogłoszona epidemia na skalę światową. Tylko na tę epidemię lekarstwa brak. Głupawe komedie czy kabarety, których multum, mogą wywołać chichot, mogą zabić czas, ukryć smutek, ale nie rozradują głębi naszego serca. Bo lekarstwo na smutek serca nie jest z tego świata. Podsumowując, testu na radość nasz świat raczej nie zdałby. Wspomniany smutek wypływa między innymi z niezaspokojenia pewnej fundamentalnej potrzeby naszej ludzkiej natury. To pragnienie relacji z innymi. Zamiast relacji w rodzinie, posiadania licznych sióstr i braci, nasza cywilizacja funduje nam jedynactwo. Zamiast przyjaźni z sąsiadami, wspólnych żniw czy polowań, oferuje samotną rywalizację w korporacji. Zamiast więzi na całe życie, ciągłe przeprowadzki, ciągle zmiany osób, z którymi relacje budujemy. Włącznie ze zmianą współmałżonka. W obszarze więzi z innymi nasz świat leży na łopatkach. Do Nieba, jakiego obraz podsuwa nam Chrystus, droga odległa. Tam tłumy stoją w jedności, śpiewają hymny uwielbienia, ich serca są zjednoczone, mają jeden cel i wspólną radość. Odległość naszej rzeczywistości do tej niebieskiej jest, można chyba powiedzieć, jak z Nieba na Ziemię.

 ● Zwłaszcza, że napotykamy tu na kolejną potężną różnicę. Tam wszyscy żyją po to, by uwielbiać Boga. Uwielbienie to marzenie każdej duszy. Duch Boga przyzywa nasze dusze. Głębia przyzywa głębię. Pustka może być zapełniona tylko z obfitości. Kto pragnie życia, straci je. Kto odda Bogu swoje życie, zyska stokroć więcej. Ktoś, kto nie zna nieba, nie zrozumie o co chodzi. Ktoś, komu było to dane, nie może opędzić się od pragnienia, by żyć tak przez cały czas.

-Uwielbienie Boga najwyższym celem życia? O czym ten facet pisze? Ja chcę uwielbiać siebie. To mi ma być dobrze. Bogu, jeśli w ogóle istnieje, jest już dobrze. Teraz czas na mnie. Po co mi Bóg? Dlatego niech się stanie niebo tu na ziemi! Niech Bóg mi służy, a nie ja jemu! A już w każdym razie, niech on się nie wtrąca w moje sprawy. Niech mnie nie poucza, niech się odczepi. Niech uwielbiają go aniołowie jeśli chcą. Niech uwielbia się sam, jeśli tak tego pragnie. Ja też najchętniej bym uwielbiał się sam…


Jeśli podobne myśli się w tobie, drogi czytelniku pojawiły, jeśli chciałbyś więcej Nieba w swoim życiu, to zapraszam ciebie do wspólnoty wierzących. Tam masz szansę przeżywać wszystkie aspekty Nieba, jakich nie potrafi ciągle dać świat. Dzisiaj chrześcijanie w Europie nie spotykają się, by nakarmić głodnych, bo głodnych wśród nich nie ma. Dzisiaj spotykają się by przeżywać to, czego ten świat zapewnić nie może: radość, bliskie relacje z innymi, przeżywanie chwały Bożej, oddanie władzy Barankowi i uwielbienie. Jak w niebie.  

Wojciech Kotas

wrzesień 2017, po rekolekcjach wspólnoty CdR, gdzie inspiracja Niebem była bardzo silna

więcej tekstów "Z dziennika duchowego" znajdziesz na http://czasdlarodzin.pl/opinie/z-dziennika-duchowego.html

masz pytanie, uwagę, komentarz do autora? napisz do nas przez formularz internetowy http://czasdlarodzin.pl/kontakt.html

Wspólnota CdR

Wspólnota "Czas dla Rodzin" powstała w roku 1998 i do roku 2014 działała w Gdańsku Matemblewie. Od 2014 roku spotyka się w Oliwie w parafii Matki Bożej Królowej Korony Polskiej u oo. Cystersów.

Celem wspólnoty jest ukazywanie piękna powołania do chrześcijańskiego życia rodzinnego.


Jako mężowie, żony, matki i ojcowie staramy się być otwarci na prowadzenie przez Ducha Świętego oraz korzystamy ze świadectw, modlitw, obecności braci i sióstr – we wspólnocie rodzin. Przebywanie razem, poświęcanie czasu, znoszenie trudności daje owoce: dary Ducha Świętego oraz ubogacone życie małżeńskie.

Patronem wspólnoty jest Święta Rodzina.

Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy

  • do życia w kontakcie z małżeństwami
    które starają się żyć w jedności z Jezusem, w chrześcijańskim i twórczym środowisku
  • na otwarte spotkania – Dni Wspólnoty z udziałem dzieci, w podane w kalendarium niedziele (z reguły pierwsza i trzecia niedziela miesiąca) w godz. 10:00 -13:30, w kościele Msza Św., potem w sali konferencyjnej gdzie łączymy czas modlitwy z konferencją na określony temat;
  • na spotkania małych grup małżeńskich, które odbywają się co 4 tygodnie lub co 2 tygodnie (zależnie od możliwości danej pary); dają okazję do zbliżenia się do innych osób i poznania wielu ważnych spostrzeżeń dotyczących życia małżeńskiego; zaczynamy od serii pięciu spotkań Twórcy Domowego Ogniska: Wierni Przyrzeczeniu – cykl podstawowy, jakby „prawo jazdy” dla wszystkich małżonków (nie tylko młodych!). Jest to podstawowa droga budowania relacji osobistych w naszej wspólnocie.
  • na Kursy Filipa, Nowe Życie, Pryscylla Akwila i inne kursy SNE
    Zalecamy te krótkie rekolekcje wszystkim.
  • dla naszych milusińskich
    Spotkanie ze Św. Mikołajem – w karnawale Bal Przebierańców dla dzieci. Ale bawić się mogą nawet dorośli.
  • na wyjazd majowy
    W czasie długiego majowego weekendu oraz na jesieni, najczęściej nad jeziorem, nie tylko woda i do tej pory niezawodne piękne słońce, ale też miłe towarzystwo i brak nudy, bo przeżywamy konferencje, wspólną modlitwę i Eucharystię.
  • wyjazdy letnie - rekolekcje połączone z wypoczynkiem.

Szczegółowy plan spotkań - zobacz KALENDARIUM

Co Słowo mówi do Ciebie?

(scena rozmnożenia chleba)

Jezus rzekł "Gdzie kupimy chleba, aby oni się najedli?" Odpowiedział Mu Filip: "Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać". 
na podst. J 6,3-5

Filip mylił się podwójnie. Nawet gdyby mieli więcej pieniędzy, nie starczyłoby chleba w całej okolicy dla takiej liczby ludzi.
Dlatego Jezus rozmnożył CHLEB, a nie pieniądze. 
My też do szczęścia potrzebujemy tego co najważniejsze. Nie pieniędzy.

witamina_B_270.jpg wanted_Sepia_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_niebo_270.jpg darmowy_chleb_270.jpg dziecko_a_komputer_270.jpg Google_nie_zna_odpowiedzi_270.jpg Przebacz_wrogom_270.jpg Wielkanoc_zajac_czy_baranek_270.jpg PrayStation_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_mojzesz_270.jpg darmowa_podroz_270.jpg zabic_mnie_teraz_270.jpg No_sex_without_marriage_270.jpg straciles_nadzieje_zolw_270.jpg nie_lubimy_samotnosci_270.jpg ameba_zycie_270.jpg wielkosc_270.jpg nie wytykaj_270.jpg Milosc_tak_270.jpg zmien_plyte_modlitwe_270.jpg always connected_270.jpg mydlo_uszlachetnia_270.jpg Biblia_z_zakladkami_270.jpg tesknota_za_staloscia_270.jpg taniec_w_P_270.jpg Tato_niebieski_widzi_270.jpg nierozerwalne_obraczki_270.jpg cwiczenia_sylwetka_270.jpg dziecko_potrzebuje_270.jpg Bog_jest_doskonaly_270.jpg centrum_handlowe_270.jpg niedzielna_super_promocja_270.jpg Jezus_na_facebooku_270.jpg modlitwa_bezprzewodowy_270.jpg oddaj_zycie_satysfakcja_270.jpg niezadowolony_270.jpg kochamy_zwyklych_ludzi_270.jpg Wielkanoc_zajaczek_270.jpg naprawianie_tasma_270.jpg Wielkanoc_czy_halloween_270.jpg gdyby_Bog_mial_lodowke_270.jpg serce_kawalki_270.jpg pozwol_Bozemu_Slowu_270.jpg człowiek_stworzyl_Boga_270.jpg rozwiedz_sie_by_stracic_pol_majatku_270.jpg byc_prawie_wierzacym_270.jpg byles_zbyt_spiety_270.jpg Nie_mozesz_zasnac_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_bochenek_270.jpg

Co Słowo mówi do Ciebie?

Wy, którzy gnębicie ubogiego i mówicie: 
Kiedyż minie szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz?

 na podst. Am 8,4-5

Problem handlu w dni święte istnieje od starożytności. Pojawiła się aktualnie szansa, by w Polsce zaczęto powtarzać
"Kiedy minie niedziela, byśmy mogli otworzyć nasze centra handlowe?"