Czyż mogło być co dobrego z Nazaretu? 

Filip spotkał Natanaela i powiedział do niego: „Znaleźliśmy Tego, o którym pisał Mojżesz w Prawie i Prorocy, Jezusa, syna Józefa, z Nazaretu”. Rzekł do niego Natanael: „Czyż może być co dobrego z Nazaretu?” Odpowiedział mu Filip: „Chodź i zobacz”. Jezus ujrzał, jak Natanael zbliżał się do Niego, i powiedział o nim: „Patrz, to prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu”. Powiedział do Niego Natanael: „Skąd mnie znasz?” Odrzekł mu Jezus: „Widziałem cię, zanim cię zawołał Filip, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Odpowiedział Mu Natanael: „Rabbi, Ty jesteś Synem Bożym, Ty jesteś królem Izraela!” J 1,48-49

Kim był Natanael? Uczeni teologowie i bibliści dyskutują. W większości uważają, że stał się jednym z apostołów, a przynajmniej jednym z 72 uczniów. Pewnie tak było. Na pewno zaś stał się wierzącym. Nie na darmo św Jan przytacza Natanaelowe wyznanie wiary „Ty jesteś Synem Bożym!”. Gdyby Natanael poszedł inną drogą niż wiary w Jezusa, autor Ewangelii z pewnością by tego wyznania wiary nam nie przekazał. Ale ciekawsza jest droga Natanaela do wiary. Czyli skąd pochodził i kim był, zanim stał się wierzącym. Bardzo mało o tym wiemy. Znowu teorii jest kilka. Z reguły widzi się w Natanaelu człowieka prawego, religijnego, czekającego tylko na spotkanie z Jezusem. Nie wiemy jak było, uprawnione są różne spojrzenia, więc przyznam Wam, że ja uważam inaczej. Uważam, że było wręcz przeciwnie.

Uważam, że Natanael był osobą zamkniętą, pogubioną, opryskliwą, zgorzkniałą. Skąd to przypuszczenie? Bo posłużył się stereotypem. „Czy może być coś dobrego z Nazaretu?”. Szczerze, z serca powiedział. „Nazaret, taki tam Nazaret. Bida z nędzą. Wszyscy wiedzą, że "z Nazaretu to żaden porządny człowiek nie pochodzi.” Wszyscy to powtarzali.

To taki sam błąd jak takie stereotypowe opinie na przykład, że muzułmanie to źli ludzie, ogarnięci żądzą zabijania. Albo, że Ukraińcy by najchętniej nas, Polaków, wymordowali. Albo, że Polacy to złodzieje samochodów.

Czy może być coś dobrego z Nazaretu?” to taki sam stereotyp, jak powiedzieć o kimś, że „z takim nazwiskiem to musi być podejrzany”. Zwykłe chamstwo. Prymityw. Dno intelektualne i dno etyczne. Często podparte ludową pseudomądrością, bo rzekomo wszyscy tak uważają (a to kolejny stereotyp).

Gdy to zauważymy, postać Natanaela przestanie świecić pozytywnym światłem. Dla mnie nie świeci. Bo zastanówmy się, co Natanael robił pod figowym drzewem. Modlił się? Miał wizję od Boga? A może tylko chronił przed słońcem i obżerał się słodkimi figami? Może uchylał się od swej roboty, za to schował w zacienione miejsce? Człowiek prawy i duchowo uniesiony nie żyje negatywnymi stereotypami.

Dlatego będę uważał, że czas pod drzewem figowym nie był pozytywny. Raczej toczył tam jakiś spór z Bogiem, jakąś walkę wewnętrzną, w której poległ. Może czuł co był powinien zrobić, ale uczynił inaczej. Może pokłócił z żoną i poszedł sobie z domu obrażony, wiedział, że uczynił podle. Może uczynił jakiś grzech nieczystości. A może nie dotrzymał słowa, nie spłacił długu, może kogoś oszukał. A może ktoś jego oszukał i Natanael szczerze życzył tamtemu zemsty, może nawet kary niewspółmiernej, może śmierci. A wiedział, że nie powinien. Wreszcie, może pod drzewem postanowił pójść na jakąś współpracę z Rzymianami, żeby skorzystać, ustawić się. Przykłady celników Zacheuszy zachęcały tylko.

„Nic, że ktoś powie, że jestem zdrajcą. Umilkną, gdy zobaczą moje pieniądze i bać się będą mojej władzy.” To sobie mógł myśleć Natanael gdy odszedł spod drzewa figowego. Na pewno nie były to myśli fajne. Stąd był podirytowany, stąd nieprzyjemny. Stąd nie dowierzał Filipowi i opryskliwie mu odpowiedział. Stan jego serca wylał się na zewnątrz.

Sam Filip był tym zaskoczony. Więc odpowiada niedowiarkowi jakby trochę urażony, krótko: „Chodź i zobacz!” Na szczęście Natanael podąża za Filipem i zbliża się do Jezusa. I te kilka kroków decydują o całym jego dalszym życiu.

Jezus wie wszystko. Wie kim Natanael jest. Jakich miał rodziców, jakie wychowanie, jakie rany serca. Jak mu się wiedzie, z kim się kłóci, a z kim kocha. Co myśli o sobie. Wie, że Natanael źle myśli o sobie. Wie co działo się pod drzewem. Że to był trudny czas, że pod drzewem wydarzyło się coś, co załamało go.

Bo gdyby pod figowcem zdarzyła się jakaś błahostka, Natanael nie zmieniłby w jednej sekundzie swojego spojrzenia na Jezusa. Nie wyznałby swej wiary. Bo by jej nie wzbudził. Nie byłoby powodu do jej wzbudzenia. Ale stało się to, więc powód był. Czyli pod drzewem działo się coś bardzo dla Natanaela ważnego. I jego serce zostało przygotowane na spotkanie z Jezusem. Nie spotkał się z Jezusem, by mu paść do stóp, wyznać grzechy. Szedł, by krytycznie ocenić pewne zjawisko. Ale to Zjawisko znało już jego serce, zadbało, by ziarno Słowa, jakie za chwilę padnie, znalazło w sercu glebę wzruszoną emocjami, wilgotną od łez, ciemną od smutku i tłustą od złych myśli. Słowem glebę żyzną! Gotową na przyjęcie życia i światła.

Wróćmy jeszcze na chwilę do stereotypów. Pojedziemy grubo. Jaki jest stereotyp Żyda? Przykro to mówić, ale stereotyp Żyda to: krętacz, kombinator, człowiek chciwy. Gotowy dla zysku poświęcić wszystko. Wierny na sposób instrumentalny – dopóki mu się to opłaca. Niestety. (Przypomnę tylko, że każdy stereotyp jest z natury błędny. W mojej rodzinie od zawsze się mówiło z oburzeniem o takich stereotypach i opowiadało przykłady jeszcze sprzed wojny, w których Żydzi zachowywali się dokładnie przeciwnie, dotrzymując słowa, rzetelnie wykonując zobowiązania, choćby z własną szkodą. Oraz, że w każdym narodzie i środowisku są zarówno ludzi szlachetni jak podli.)

I teraz Pan Jezus wychodzi naprzeciw Natanaela, Żyda, który zbliża się z pogardą dla Nazarejczyka, ale też z wewnętrzną pogardą dla siebie samego. I Pan Jezus mówi: „Patrzcie, oto prawdziwy Izraelita, w którym nie ma podstępu.” W Żydzie nie ma podstępu? A co ze stereotypem? Prawdziwy Izraelita? A co z wiernością Natanaela Bogu i bożym przykazaniom? Co w wiernością narodowi, patriotyzmem? Czy Jezus, Mesjasz nie zna serca Natanaela? Nie wie co tam się naprawdę dzieje?

Natanael jednak nie wybucha, nie drwi z Jezusa i jego naiwności. Nie śmieje się. Bo otrzymał cios prosto w serce. Strzała Słowa zaniosła tam Ziarno. Jezus podsumował wszystko o Natanaelu, jakim Natanael chciałby być, ale nie był. Pragnął, ale nie umiał. Starał się, ale ulegał. Pokusom, grzechom, słabościom, nieudolnościom. Dlatego Natanael nie polemizuje. Jest jednak zaskoczony. Nie wie co powiedzieć. Mesjasz powinien osądzić wszystkich. A ten Człowiek nie osądził go. A dokładniej rzecz ujmując, osądził, ale w negatywie. To co było ciemnością, bólem, raną, stało się światłem i przejrzystością. Zamiast słusznych zarzutów: pochwała. Zamiast kary nagroda, zamiast złości uśmiech. Publicznie.

Jak na to odpowiedzieć? Przecież byłoby głupio zaprzeczyć otrzymanej pochwale. Choćby była odebrana od fałszywego mesjasza. Dlatego Natanael zamilkł zaskoczony. „To jakieś nieporozumienie? Najwyraźniej Jezus nie wie co tkwi w moim sercu. Zatem żaden z Niego Mesjasz. Ale może Jezus pomylił mnie z kimś? Chwali mnie, a przecież mnie nie zna!” Więc wydukał z siebie jedyne co mu do głowy przyszło: „A Ty... eee... skąd mnie znasz?

I dostaje drugą strzałę, z drugiej strony. „Widziałem cię, gdy byłeś pod drzewem figowym”. Serce otrzymało Ziarno wcześniej, ale nie otworzyło się. Ziarno leżało na powierzchni. Druga strzała wbija się głęboko, otwiera ziemię, Ziarno wpada wgłąb. Może zapuścić korzenie i zacząć wydawać owoce. Słowo zostało przyjęte i zaczęło działać. Słowo zostało już zapowiedziane wcześniej w zmaganiach pod drzewem figowym, ale teraz stało się jawne i żywe, stojące na wprost, działające, nie spoczywające, działające aż nie przyniesie owocu, jaki zamierzył wobec Natanaela Bóg. Natanaelowi zakręciło się w głowie. „On jednak mnie zna. On wie wszystko o mnie. On jest Mesjaszem, ale innym, niż się spodziewałem. On jest z Nazaretu, ale z innego Nazaretu niż myślałem. Nieważne zresztą już skąd On jest. On jest Synem Bożym i Królem!”

I tak Natanael się nawrócił i został uczniem Jezusa. Jeśli prawdą jest, jak twierdzą niektórzy, że stał się apostołem Bartłomiejem, to zakończył żywot w ten sposób, że był męczony, rozpięty na krzyżu głową w dół, żywcem obdarty ze skóry, ukrzyżowany, a następnie ścięty. Stał się świętym i męczennikiem za wiarę w Jezusa z Nazaretu, tego samego, którym niegdyś tak pogardził.

Jednak historia Natanaela dana nam jest nie tylko po to, by toczyć dywagacje o uczuciach w sercu tego człowieka, czy o wydarzeniach które może wcześniej miały miejsce. Ta historia jest dana nam, dana mi i Tobie, drogi czytelniku, byś ją zastosował w swoim życiu. W jakim zakresie? Otóż odwróćmy spojrzenie.

Popatrzmy na wszystko oczami Jezusa. Użyjmy stereotypu Jezusa. Jezus nie drwi, nie potępia, nie krytykuje. Nie ujawnia kłopotliwych dla rozmówcy faktów. Jezus patrzy z miłością na każdego. Zwłaszcza na grzesznika o zbolałym sercu. Wie wiele ale tego nie wykorzystuje. To znaczy wykorzystuje, jednak dla dobra. Jezus wie, jakie Natanael ma słabości i o nich opowiada, jednak, jak już wspomniałem, w negatywie. Zamiast potępić pochwalił. Dokładnie to pochwalił, co powinien (wg naszych stereotypów) zganić.

Oto stereotyp Jezusa: na każdego patrzy przez miłość. Przez Miłość, która żyje i daje Życie. Zamiast skupiać się na wadach, eksponuje cnoty.

Jaki z tego dla nas, naśladowców Jezusa, wniosek? Postępujmy tak jak On. Może ograniczę się do przypadku naszych dzieci. Gdy rozleją mleko, powiedzmy „Dobrze, że zwykle udaje ci się nie rozlewać”. Gdy dostaną dwójkę – „Wiem, że pracowałeś ciężko i możesz osiągnąć więcej”. Gdy nas okłamało – „Najważniejsze jest, że potrafisz być szczery i prawdomówny.” Gdy się niecierpliwi – „Wspaniale, że mimo wszystko wytrzymujesz.” Podobnie z pracownikami: „Potrafisz to osiągnąć, umiesz być miły, dobrze pracujesz, możesz...”

Czy zadziała? Pójdźcie tą drogą i sami zobaczcie! Spróbujcie! Bo... „To cudowne, że potraficie od razu naśladować Pana Jezusa w jego sztuce rozmawiania z ludźmi!”

Trapiony ciągłymi kłopotami w dogadywaniu się z ludźmi i ich motywowaniem.

Wojciech Kotas

listopad 2017

więcej tekstów "Z dziennika duchowego" znajdziesz na http://czasdlarodzin.pl/opinie/z-dziennika-duchowego.html

masz pytanie, uwagę, komentarz do autora? napisz do nas przez formularz internetowy http://czasdlarodzin.pl/kontakt.html

Wspólnota CdR

Wspólnota "Czas dla Rodzin" powstała w roku 1998 i do roku 2014 działała w Gdańsku Matemblewie. Od 2014 roku spotyka się w Oliwie w parafii Matki Bożej Królowej Korony Polskiej u oo. Cystersów.

Celem wspólnoty jest ukazywanie piękna powołania do chrześcijańskiego życia rodzinnego.


Jako mężowie, żony, matki i ojcowie staramy się być otwarci na prowadzenie przez Ducha Świętego oraz korzystamy ze świadectw, modlitw, obecności braci i sióstr – we wspólnocie rodzin. Przebywanie razem, poświęcanie czasu, znoszenie trudności daje owoce: dary Ducha Świętego oraz ubogacone życie małżeńskie.

Patronem wspólnoty jest Święta Rodzina.

Wszystkich chętnych serdecznie zapraszamy

  • do życia w kontakcie z małżeństwami
    które starają się żyć w jedności z Jezusem, w chrześcijańskim i twórczym środowisku
  • na otwarte spotkania – Dni Wspólnoty z udziałem dzieci, w podane w kalendarium niedziele (z reguły pierwsza i trzecia niedziela miesiąca) w godz. 10:00 -13:30, w kościele Msza Św., potem w sali konferencyjnej gdzie łączymy czas modlitwy z konferencją na określony temat;
  • na spotkania małych grup małżeńskich, które odbywają się co 4 tygodnie lub co 2 tygodnie (zależnie od możliwości danej pary); dają okazję do zbliżenia się do innych osób i poznania wielu ważnych spostrzeżeń dotyczących życia małżeńskiego; zaczynamy od serii pięciu spotkań Twórcy Domowego Ogniska: Wierni Przyrzeczeniu – cykl podstawowy, jakby „prawo jazdy” dla wszystkich małżonków (nie tylko młodych!). Jest to podstawowa droga budowania relacji osobistych w naszej wspólnocie.
  • na Kursy Filipa, Nowe Życie, Pryscylla Akwila i inne kursy SNE
    Zalecamy te krótkie rekolekcje wszystkim.
  • dla naszych milusińskich
    Spotkanie ze Św. Mikołajem – w karnawale Bal Przebierańców dla dzieci. Ale bawić się mogą nawet dorośli.
  • na wyjazd majowy
    W czasie długiego majowego weekendu oraz na jesieni, najczęściej nad jeziorem, nie tylko woda i do tej pory niezawodne piękne słońce, ale też miłe towarzystwo i brak nudy, bo przeżywamy konferencje, wspólną modlitwę i Eucharystię.
  • wyjazdy letnie - rekolekcje połączone z wypoczynkiem.

Szczegółowy plan spotkań - zobacz KALENDARIUM

Co Słowo mówi do Ciebie?

Król zawarł przymierze, że pójdą za Panem, że będą przestrzegali Jego poleceń, przykazań i praw całym sercem i całą duszą, że w czyn zamienią słowa tego przymierza.

na podst. 2 Krl 23, 3

Trzy zasady uczciwego przymierza: 
- pójście za wolą Pana
- zaangażowanie
- deklaracje zamienione w czyn.

zmien_plyte_modlitwe_270.jpg nierozerwalne_obraczki_270.jpg dziecko_a_komputer_270.jpg Google_nie_zna_odpowiedzi_270.jpg taniec_w_P_270.jpg cwiczenia_sylwetka_270.jpg Nie_mozesz_zasnac_270.jpg gdyby_Bog_mial_lodowke_270.jpg Biblia_z_zakladkami_270.jpg witamina_B_270.jpg always connected_270.jpg nie_lubimy_samotnosci_270.jpg darmowa_podroz_270.jpg niedzielna_super_promocja_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_niebo_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_bochenek_270.jpg centrum_handlowe_270.jpg kochamy_zwyklych_ludzi_270.jpg Przebacz_wrogom_270.jpg niezadowolony_270.jpg Jezus_na_facebooku_270.jpg Bog_jest_doskonaly_270.jpg PrayStation_270.jpg wielkosc_270.jpg tesknota_za_staloscia_270.jpg pozwol_Bozemu_Slowu_270.jpg oddaj_zycie_satysfakcja_270.jpg byc_prawie_wierzacym_270.jpg straciles_nadzieje_zolw_270.jpg mydlo_uszlachetnia_270.jpg zabic_mnie_teraz_270.jpg naprawianie_tasma_270.jpg wanted_Sepia_270.jpg serce_kawalki_270.jpg modlitwa_bezprzewodowy_270.jpg rozwiedz_sie_by_stracic_pol_majatku_270.jpg Tato_niebieski_widzi_270.jpg darmowy_chleb_270.jpg nie wytykaj_270.jpg dziecko_potrzebuje_270.jpg ameba_zycie_270.jpg człowiek_stworzyl_Boga_270.jpg nie_boj_sie_dzieci_mojzesz_270.jpg No_sex_without_marriage_270.jpg Milosc_tak_270.jpg

Co Słowo mówi do Ciebie?

Wy, którzy gnębicie ubogiego i mówicie: 
Kiedyż minie szabat, byśmy mogli otworzyć spichlerz?

 na podst. Am 8,4-5

Problem handlu w dni święte istnieje od starożytności. Pojawiła się aktualnie szansa, by w Polsce zaczęto powtarzać
"Kiedy minie niedziela, byśmy mogli otworzyć nasze centra handlowe?"